Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
motojama
#1
MOTOJAMA w Warszawie o której już wspominał Paweł - gorąco polecam.
Odpowiedz
#2
Ja w sumie tez , wlasciciel nawet dzwonil do mnie po jakims czasie od odbioru jak sie sprawuje maszyna i czy czegos nie trzeba podregulowac Smile ale na termin trzeba czekac
Odpowiedz
#3
Darth80 napisał(a):Ja w sumie tez , wlasciciel nawet dzwonil do mnie po jakims czasie od odbioru jak sie sprawuje maszyna i czy czegos nie trzeba podregulowac Smile ale na termin trzeba czekac
Miałem sobie darować opinię na temat motojama ale nie mogę. Mój motocykl trafił tam na początku lipca. Ze względu na wyjazd powiedziałem, że mi się nie pali i że odbiorę moto za dwa tygodnie. Do zrobienia byla regulacja gaznikow (smród wahy i lekkie falowanie obrotów) i poprawa pracy hamulca (plus wymiana klocków), który pracował skokowo. Po dwóch tygodniach okazało się że o moim moto zapomniano więc czekałem jeszcze kilka dni. Odbierając moto miało być wszystko ok. Niestety silnik pracował bardzo nierówno - obroty falowały, po dodaniu gazu wskazówka obrotomierza zatrzymywała się na 3tys., tam czekała żeby zaraz powoli opaść. Klamka hamulca również nie została poprawiona. Motocykl dodatkowo został obity z obu stron, do tego obity bak. Pojawiła się również rysa na owiewce z przodu. Moto do poprawy. Pan Tomek zaproponował malowanie uszkodzonych elementów, co mu się chwali.
Motocykl trafił ponownie do motojamy. Po tygodniu dostałem znak sygnał, że już zrobiony. Klamka pracowała ok. Pan Tomek powiedział, że silnik pracuje już w miarę dobrze ale nie potrafił znaleźć przyczyny falowania obrotów. Niestety silnik nie pracował dobrze. Pracował znacznie lepiej przed pierwszą wizytą w warsztacie. Obroty falują, zatrzymują się na 3tys., na jednych światłach spadają poniżej 1000 a na innych silnik wyje...
Tomek z motojamy to fajny gość, jest z nim dobry kontakt ale niestety moją maszynę spaprał. Podejrzewam że przyczyną jest zbyt duża ilość pracy, którą na siebie bierze. Po prostu nie wyrabia i leci mocno na jakości.
Odpowiedz
#4
dlatego ja robie wszystko sam Big Grin
jak sie spotkamy nastepnym razem to cos poradzimy na twoj gaznik tylko przypomnij abym wziol vacuometry
Odpowiedz
#5
niestety ja tez w motojamie mialem dwie przykre sprawy przy naprawie - kontakt niezly ale dwie rysy na kufrze i urwany kabel od czujnika (mimo ze naprawiony), glupio mi troche bo polecilem kilku osobom ten serwis, w sumie sam tam jechalem z polecenia... jak widac nie zawsze jest pieknie
Odpowiedz
#6
StarskiPL napisał(a):Miałem sobie darować opinię na temat motojama ale nie mogę. Mój motocykl trafił tam na początku lipca. Ze względu na wyjazd powiedziałem, że mi się nie pali i że odbiorę moto za dwa tygodnie. Do zrobienia byla regulacja gaznikow (smród wahy i lekkie falowanie obrotów) i poprawa pracy hamulca (plus wymiana klocków), który pracował skokowo. Po dwóch tygodniach okazało się że o moim moto zapomniano więc czekałem jeszcze kilka dni. Odbierając moto miało być wszystko ok. Niestety silnik pracował bardzo nierówno - obroty falowały, po dodaniu gazu wskazówka obrotomierza zatrzymywała się na 3tys., tam czekała żeby zaraz powoli opaść. Klamka hamulca również nie została poprawiona. Motocykl dodatkowo został obity z obu stron, do tego obity bak. Pojawiła się również rysa na owiewce z przodu. Moto do poprawy. Pan Tomek zaproponował malowanie uszkodzonych elementów, co mu się chwali.
Motocykl trafił ponownie do motojamy. Po tygodniu dostałem znak sygnał, że już zrobiony. Klamka pracowała ok. Pan Tomek powiedział, że silnik pracuje już w miarę dobrze ale nie potrafił znaleźć przyczyny falowania obrotów. Niestety silnik nie pracował dobrze. Pracował znacznie lepiej przed pierwszą wizytą w warsztacie. Obroty falują, zatrzymują się na 3tys., na jednych światłach spadają poniżej 1000 a na innych silnik wyje...
Tomek z motojamy to fajny gość, jest z nim dobry kontakt ale niestety moją maszynę spaprał. Podejrzewam że przyczyną jest zbyt duża ilość pracy, którą na siebie bierze. Po prostu nie wyrabia i leci mocno na jakości.

Tu muszę się trochę pokajać, gdyż mimo miłych słów, rzeczywiście nie dotrzymałem terminu wydania motocykla. Wynikało to tylko i wyłącznie z długiego terminu, więc "mam czas i zrobię". Jk przyszedł termin to się okazało i to i tamto i ooo obsuwa. Największy polizg był przez zawiesznie. Nie mnie jednak niezaprzeczalnie moja wina.
Co do owiewki, tak porysowałe czego ni ukrywałem, nie wypierałem się, przyzałem się że wysunął mi sie bak i to zapewne było powodem podrapania plastików. Szkody zostaną zgodnie z obietnicą naprawione, co zersztą jest na protokole wydania motocykla.
Co do samych gaźników ... nie wiedziałem że dalej jest to samo. Przy wydawaniu motocykla po 3 rozbierankach wydawało się już stabilnie - jak widzę ... wydawało mi się Sad. Jak sugeruje michalwnuk4 sama synchronizacja nie pomoże, Mam vaku zarówno słupkowe jak i cyfrowe, pokazujące przebiegi, ustawienie zaworów i przebiegi pracy silnika i chodzą jak igła, a jednak czasami coś popłynie. Wszystkie uszczelki OK - no chyba że 3 krotnie coś przegapiłem, ciągnął lewe powietrze z tylnego króćca więc został on wymieniony - ale nie do końca to jak widać pomogło.
Cały czas myślę co może być tego przyczyna i jeśli macie jakieś pomysły to z chęcią się czegoś nauczę, i nie daję za wygraną, konsultuje ten motorek, gdyż nie daje mi on spokoju.

Darth80 napisał(a):niestety ja tez w motojamie mialem dwie przykre sprawy przy naprawie - kontakt niezly ale dwie rysy na kufrze i urwany kabel od czujnika (mimo ze naprawiony), glupio mi troche bo polecilem kilku osobom ten serwis, w sumie sam tam jechalem z polecenia... jak widac nie zawsze jest pieknie
Fakt tak się stało, szkoda jednak że nie napisał Pan, że to ja zadzwoniłem do Pana i to ja powiedziałem jaka jest sytuacja i że naprawię, aby motocykl mógł wyjechać, i zamówię nowy czujnik. Tak więc nic nie ukrywałem przyznałem się a nie zakryłem gumką i udałem że nic się nie stało, nawet by Pan nie wiedział.
Swoją drogą czujnik już dawno przyjechał, ale oczywiście zapomniałem zadzwonić. Tak więc najmocniej przepraszam za brak telefonu i zapraszam na wymianę czujnika Smile.
Co do rysek na kufrze, do tego się nie przyznaję. Nie robię zdjęć motocykli które przyjmuje na serwis, ale może powinienem. Nie wiem o jakie rysy chodzi, ale jak to na ulicy - mogło się to przydarzyć wszędzie. Nie mam pojęcia gdzie to się stało i jak, ale jestem pewien że ja, kufra nie podrapałem, nie upadł mi, nie opierałem go o ścianę itp. itd.
Odpowiedz
#7
Ja generalnie nie narzekam - wszystko co mi sie przytrafiło naprawiłem w swoim zakresie lacznie z czujnikiem i rysami (kufer był malowany 3 dni przed oddaniem do serwisu przeze mnie wiec wiem ze nie stało sie to u mnie, moze gdzies sie oparł o sciane - nie wiem, nie ważne) - jakbym mial pretensje to bym dawno podstawił moto do roboty, ale duperelkami nie ma co zawracać sobie glowy. Osobiście skierowałem potem conajmniej 4 klientów, wiekszosc nie narzekała - jak widac nie we wszystkich przypadkach.
To co stało sie u kolegi StarskiPL ktoremu sam poleciłem motojame to chyba jednak przegiecie, czasu mieliscie az nadto zeby wszystko zrobic na cacy - jednak nie mnie oceniać wynik serwisu tylko właścicielowi moto, ja bym w takim stanie - szczegolnie ze mielismy przed soba trase ok 800km - nie odebrał.
Odpowiedz
#8
Tomku, zapewniałem Cię, że nie mam zamiaru opisywać sytuacji na forach ale jeśli motocykl trafia do Ciebie do poprawy, odbieram go po tygodniu i jest znowu gorzej niż przed oddaniem do serwisu - to niestety ale ręce mi opadają. Pamiętasz na pewno, że prosiłem o dokładne sprawdzenie czy z motocyklem jest wszystko ok. Jak się okazuje nie wystarczy uruchomić silnik na parkingu na 2 minuty. W tej chwili silnik pracuje bardzo nierówno, szumi, obroty żyją własnym życiem (jak pisałem wyżej - motocykl na postoju potrafi zgasnąć bo obroty spadają poniżej 1k, po regulacji wolnych obrotów tak żeby było około 1,5k na następnym postoju obroty mogą już utrzymywać się na poziomie 3 - 3,5k na biegu jałowym).
Ja rozumiem, że problem może być bardziej skomplikowany i że może wymagać większego zaangażowania. Jestem tego świadomy. Podkreślałem kilkukrotnie, że oczekuję dokładnego sprawdzenia czy motocykl jest sprawny zanim zostanie mi oddany - niestety po raz wtóry nie zostało to zrobione. Stąd opis mojej sytuacji na forum. Możesz Tomku zapytać, czemu do Ciebie nie zadzwoniłem zamiast wypisywać swoje żale tutaj? Odpowiadam - bo szczerze mówiąc straciłem zaufanie do motojamy po tej serii wpadek i nie bardzo mam ochotę zostawiać motocykl na kolejny tydzień, żeby przez tydzień zastanawiać się czy tym razem uda się go naprawić.
Jakie mogą być przyczyny takiej pracy silnika? Nie wiem, gdybym był mechanikiem pewnie sam bym to ustalił. Wiem tylko, że przed oddaniem motocykla do serwisu jedyne zauważalne mankamenty w pracy silnika to była intensywna woń paliwa (nota bene teraz po regulacji waha wali równie mocno) i okopcona końcówka tłumika - co mogą potwierdzić koledzy, którzy znają mój motocykl.
Ktoś zasugerował mi, że przyczyną może być źle ustawiony rozrząd, luzy zaworowe lub ...ch** wie co jeszcze.... i że niestety ale trzeba eliminować kolejne przyczyny. W takim przypadku gaźniki można regulować do usranej śmierci i nic z tego nie będzie.
Odpowiedz
#9
Garażownia V1 dzisiaj uznana za udaną.
W 2h naprawiliśmy to co w motojamie nie udało sie w 2 tygodnie - przyczyna? nie dokręcona, luźna dysza. Maszyna Krzyśka śmiga jak szalona, schodzi z obrotów i prawie nie faluje. Wszystko to zasługa Michała który dał popis swoich umiejętności. Podsumowując - Panie Tomku nastepnym razem wiecej uwagi przy skladaniu gazników, nie wiem jak sie udało wogole cokolwiek ustawic na wakuometrach przy takiej dyszy... coz zdarza sie najlepszym, szczegolnie w pospiechu.

   
   
   
   
   
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości